
Czasem wystarczy jeden złośliwy komentarz, śmiech całej klasy albo wiadomość wysłana na grupowym czacie. Dla jednych to tylko żart, dla drugich – powód, by następnego dnia nie iść do szkoły. Przemoc rówieśnicza nie zawsze rzuca się w oczy, a jej skutki mogą towarzyszyć młodym ludziom przez długi czas. Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa przypomina, że skuteczna reakcja wymaga współpracy szkoły, rodziców, pedagogów i służb — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, jak zareagować, gdy ktoś jest nękany.
Przemoc rówieśnicza rzadko zaczyna się od czegoś spektakularnego. Częściej to drobne sytuacje, które powtarzają się dzień po dniu: przezwisko, wykluczenie z grupy, wyśmiewanie przy wszystkich. Ktoś z boku może uznać je za nieszkodliwe, ale dla osoby, której dotyczą, bywają bardzo bolesne.
Dlatego tak ważne jest, by dorośli nie odwracali wzroku i wiedzieli, jak reagować. Jedna osoba problemu nie rozwiąże – skuteczne przeciwdziałanie wymaga współpracy szkoły, rodziców, pedagogów i służb publicznych.
Dużą rolę odgrywa tu pedagog. To często on pierwszy zauważa, że z uczniem dzieje się coś niepokojącego. Sygnały ostrzegawcze bywają subtelne:
Czasem wystarczy uważna rozmowa, by okazało się, że za pozornie zwyczajnym zachowaniem kryje się poważny problem.
Praca pedagoga nie ogranicza się do reagowania na kryzysy. Równie ważne są rozmowy o szacunku, emocjach i odpowiedzialności za własne słowa. Młodzi ludzie powinni wiedzieć, że nie muszą się ze wszystkimi zgadzać, ale nikt nie ma prawa poniżać drugiej osoby.
Kluczowe jest też zaufanie. Uczeń, który doświadcza przemocy, musi czuć, że może bez obaw poprosić o pomoc.
Nie każdą sytuację da się rozwiązać rozmową w szkole. Gdy pojawiają się groźby, przemoc fizyczna, uporczywe nękanie albo poważne przypadki cyberprzemocy, konieczne może być zaangażowanie odpowiednich służb i instytucji. Działając w granicach swoich kompetencji, dzieci i rodziny mogą wspierać:
Szczególnym wyzwaniem jest dziś przemoc w internecie. Krzywdzący komentarz albo kompromitujące zdjęcie mogą w ciągu kilku minut trafić do setek osób. Dlatego reagowanie na takie sytuacje to tylko połowa zadania – drugą jest uczenie młodych ludzi odpowiedzialności za to, co publikują i udostępniają.
Najważniejsza zasada brzmi jednak tak: osoba doświadczająca przemocy nie powinna zostawać z problemem sama. Reakcja dorosłego, rozmowa z pedagogiem albo zgłoszenie sprawy odpowiedniej instytucji mogą być pierwszym krokiem do odzyskania poczucia bezpieczeństwa.
Przeciwdziałanie przemocy wymaga empatii, ale też konkretnej wiedzy. Trzeba rozumieć zachowania młodych ludzi, umieć rozpoznawać zagrożenia i wiedzieć, kiedy oraz w jaki sposób interweniować. Takie przygotowanie dają dwa kierunki studiów licencjackich I stopnia, które prowadzi Wydział Nauk Społecznych Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa w Bartoszycach:
To propozycja dla osób, które chcą lepiej rozumieć ludzi, zdobywać praktyczną wiedzę i w przyszłości wykorzystywać swoje kompetencje w pracy na rzecz innych. Uczelnia ma wydziały także w Poznaniu, Gdańsku, Giżycku, Gliwicach, Jaworznie, Jastrzębiu-Zdroju i Koszalinie – kierunki we wszystkich lokalizacjach można sprawdzić na stronie rekrutacyjnej Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa.
Przemoc rówieśnicza bywa cicha, ale jej skutki zostają na długo. Pomaga uważność dorosłych i rozmowa z pedagogiem, a w poważniejszych sprawach – wsparcie policji, sądu rodzinnego, pomocy społecznej czy poradni. Nie każdej trudnej sytuacji da się zapobiec, ale można nauczyć się reagować tak, by nikt nie musiał mierzyć się z nią w samotności.
5 pytań · minuta