
Pielęgniarka „od serca” - rozmowa z mgr Urszulą Klimaszewską, emerytowaną Pielęgniarką Oddziałową Oddziału Diagnostyki Stanów Nagłych II Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca Narodowego Instytutu Kardiologii im. Stefana kardynała Wyszyńskiego – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie, czynnym wykładowcą Warszawskiej Uczelni Medycznej oraz Instytutu Kształcenia Podyplomowego Kadr Medycznych WUMed.
Rozmawiamy w przededniu popularnych Walentynek, których symbolem jest serce. Zacznijmy zatem od tych nagłych porywów serca, spowodowanych silnym uczuciem, emocjami, stresem. Najczęściej objawiają się zaburzeniami rytmu serca. Które z nich są niebezpieczne, a które można „przeczekać”?
Istotną rzeczą w różnicowaniu zaburzeń rytmu jest samoobserwacja, znajomość swojego organizmu. W warunkach fizjologicznych spowodowanych silnym uczuciem, emocjami, stresem, w sytuacji zwiększonej aktywności fizycznej nasze tętno ulega przyspieszeniu. Po zaprzestaniu działania czynnika sprawczego częstość rytmu wraca do granic normy. Tętno ulega również przyspieszeniu w sytuacjach spożycia alkoholu, kofeiny, nikotyny, narkotyków, dopalaczy. Kolejnymi przyczynami przyspieszonej akcji serca są między innymi: anemia, nadczynność tarczycy, zaburzenia elektrolitowe, infekcje, gorączka, POCHP, zaburzenia lękowe, nerwice.
Z kolei obniżona częstość rytmu serca obserwowana jest u osób czynnie uprawiających sport lub tych, które uprawiały sport wyczynowo. Ponadto występować może między innymi w hipotermii, przy podwyższonym ciśnieniu wewnątrz czaszkowym. W warunkach fizjologicznych częstość akcji serca ulega zmniejszeniu w czasie snu.
Nasz organizm wysyła nam sygnały wskazujące na zaburzenia w jego funkcjonowaniu, nie zawsze są one charakterystyczne. Niektórzy chorzy zgłaszają kołatanie serca, inni skarżą się na uczucie „szarpania” jeszcze inni mówią o uczuciu „zatrzymywania” się serca. Nie wszyscy pacjenci odczuwają nieprawidłowe rytmy. Natomiast w objawach klinicznych pojawiać się mogą między innymi: zawroty głowy, zasłabnięcia, pogorszenie tolerancji wysiłkowej, uczucie duszności, dolegliwości w klatce piersiowej o charakterze ucisku, dyskomfortu, uczucia braku powietrza – „zatykania”, utraty przytomności bez ustalonej przyczyny. Tego typu objawy powinny skłonić nas do wizyty u lekarza i diagnostyki w celu ustalenia przyczyn. Może być ich wiele - choroby układu krążenia lub inne poza kardiologiczne, chociażby choroby tarczycy, dotychczas niezdiagnozowane będące przyczyną wystąpienia zaburzeń rytmu serca.
Podsumowując - każde nieustępujące zaburzenie rytmu serca powinno skłonić nas do wizyty u lekarza. Co potem?
Podstawą rozpoznania jest badanie EKG. Kolejnymi metodami diagnostycznymi są: holter EKG, telemonitoring, badania laboratoryjne, echokardiografia, próba wysiłkowa, badania obrazowe: tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny w poszukiwaniu nieprawidłowości w obrębie serca. W sytuacjach braku rejestracji arytmii w holterach u pacjentów zgłaszających objawy kliniczne wszczepia się rejestratory pentlowe, których zadaniem jest zarejestrowanie zaburzeń. Kolejną metodą diagnostyczną jest wykonanie badania elektrofizjologicznego.
Leczenie zaburzeń rytmu serca rozpoczyna się od wdrożenia farmakoterapii, w sytuacji braku jej skuteczności i dekompensacji układu krążenia wdraża się leczenie inwazyjne.
Nie mniej zachęcam do obserwacji własnego organizmu i dokonywania pomiaru tętna, które odzwierciedla pracę naszego serca. Obserwacji w kierunku: częstości, miarowości, amplitudy, napięcia.
Pani Magister, jest Pani ekspertem - praktykiem pielęgniarstwa kardiologicznego. Na którym etapie swojej drogi zawodowej wybrała Pani tę specjalność? Dlaczego właśnie kardiologia?
Decyzję o pracy w oddziale kardiologicznym podjęłam bardzo wcześnie, bo już na etapie odbywania praktyk w Oddziale Kardiologii i Intensywnej Terapii Kardiologicznej. W 1987 roku rozpoczęłam pracę w Oddziale Intensywnej Terapii Kardiologicznej Instytutu Kardiologii w Warszawie, gdzie ugruntowana i wzbogacona została moja wiedza z zakresu kardiologii. Moimi mentorami były starsze stażem koleżanki i lekarze. W tamtym okresie regularnie były prowadzone szkolenia wewnętrzne dla zespołu pielęgniarskiego wzbogacane o najnowsze metody postępowania. Ja ukończyłam specjalizację z pielęgniarstwa kardiologicznego, posiadam tytuł specjalisty.
Dlaczego ta specjalizacja? Przede wszystkim była to chęć współdziałania w ratowaniu życia ludzkiego. Satysfakcja z poprawy stanu zdrowia podopiecznych, pojawiający się uśmiech na twarzach pacjentów.
Naszą rozmowę będą czytać m.in. studenci, ale i kandydaci na studia - osoby zastanawiające się nad podjęcie swojej przyszłej drogi zawodowej. Co trzeba zrobić, żeby zostać pielęgniarką kardiologiczną?
Obecnie nie ma już odrębnej specjalizacji kardiologicznej, została połączona ze specjalizacją internistyczną. Niemniej oczywiście pracując na Oddziale Kardiologii opiekujemy się pacjentami kardiologicznymi, a więc, musimy posiadać wiedzę i umiejętności związane z tym zakresem medycyny. Nauki medyczne, w tym pielęgniarstwo są dziedzinami dynamicznie rozwijającymi się. Zdobytą wiedzę w czasie specjalizacji wykorzystuję do dzisiaj, ale są to tylko podstawy. W związku z szybkim postępem dotyczącym metod leczenia, opieki nad pacjentem istnieje konieczność śledzenia nowych, naukowo udokumentowanych sposobów procedur medycznych i wdrażania ich do praktyki zawodowej. W profesji pielęgniarki ciągłe podnoszenie kwalifikacji chociażby przez samokształcenie, jest konieczne. Udział w konferencjach, webinarach, szkoleniach dokształcających jest nieodzowny. Profesjonalne podejście do pacjenta wymaga dużej i aktualnej wiedzy.
Podczas VI Konferencji Naukowej WUMed, poświeciła Pani w swoim wystąpieniu, miejsce komunikacji z pacjentem. W realiach przychodni, szpitala to wciąż szwankuje. Powtórzmy więc, jaka więc powinna być ta dobra, skuteczna komunikacja z pacjentem.
Przede wszystkim pacjent jest podmiotem i partnerem w podejmowanych względem niego działaniach. Powinniśmy nie tylko słyszeć co do nas mówi, ale wysłuchać, zrozumieć, nigdy nie oceniać. Pacjent ma prawo wyboru, odmowy. Zasada, którą wpajałam przez wiele lat podległym mi pielęgniarkom jest stara jak świat: „traktuj pacjenta tak jak sama/am chciałabyś/byś być potraktowana”. O komunikacji w relacjach zarówno z pacjentem jak i w zespołach terapeutycznych mówi się coraz więcej, jestem wiec dobrej myśli, jeśli chodzi o przyszłość w tej dziedzinie.
Mówi się często o potrzebie promocji zdrowia, profilaktyce zdrowotnej. Tę rolę promotora zdrowia ma również pielęgniarka - czy ma na nią czas?
Pielęgniarki w czasie kształcenia zawodowego są przygotowywane do pełnienia takiej roli, nie mniej w praktyce bywa różnie. Zależy to od ilości pielęgniarskiej obsady na dyżurze, obciążenia zakresem obowiązków. Jeżeli na 60 pacjentów przypadają 2 pielęgniarki, jest to trudne do zrealizowania.
Jak więc w praktyce wygląda promocja zdrowia?
Najczęściej zagadnienia związanie z promocją zdrowia poruszane są przy okazji wykonywania innych czynności związanych z opieką nad pacjentem. Prowadzona jest zazwyczaj tzw. profilaktyka wtórna względem pacjentów z już rozpoznaną jednostką chorobową.
Moim zdaniem powinny być tworzone programy skierowane do większego grona osób, nie tylko chorych, ale i zdrowych obejmujące zasady zdrowego stylu życia. To styl życia wpływa w około 50% na stan naszego zdrowia. Zajęcia powinny być prowadzone w formie warsztatów z pełną aktywizacją osób zainteresowanych.
Doniesienia medialne na temat pracy w ochronie zdrowia nie są budujące. Czym zachęciłaby Pani kolejne pokolenia do podejmowania studiów na kierunku Pielęgniarstwo?
To piękny zawód! Oczywiście, to tez źródło utrzymania, ale nie tylko. To my, pielęgniarki jesteśmy stale obecne przy chorym. Od podjętych przez nas działań na rzecz pacjenta, zależy jego zdrowie. Satysfakcja z niesienia pomocy drugiemu człowiekowi nie przekłada się na żadne gratyfikacje. Uśmiech pacjenta, poprawa stanu zdrowia jest największą nagrodą. Podmiotowość pacjenta, umiejętność współpracy w zespole daje też zadowolenie. Ale muszę podkreślić - decydując się na wybór zawodu pielęgniarki musimy przede wszystkim lubić ludzi.



