
Filologie i inne studia językowe przyciągają coraz więcej osób – w 2024 r. licencjat w tej grupie zdobyło 4084 absolwentów. Co dzieje się z nimi po dyplomie? Dane Ekonomicznych Losów Absolwentów pokazują, że zdecydowana większość dalej się uczy, bezrobocie jest w tej grupie rzadkością, a pensje na starcie rosną z rocznika na rocznik, choć wciąż nie dorównują średnim w okolicy — a na końcu możesz sprawdzić, czy twoje językowe nawyki pasują do takiej ścieżki.
Studia językowe I stopnia – filologie, germanistyka, iberystyka, sinologia czy skandynawistyka – to grupa, która w ostatnich latach wyraźnie urosła. Według danych Ekonomicznych Losów Absolwentów w 2014 r. licencjat zdobyło w niej 739 osób, w 2019 r. – 1601, a w 2024 r. już 4084. Największy skok przypadł na rocznik 2022: absolwentów było 3558 wobec 1978 rok wcześniej.
Do grupy należą m.in. filologia angielska i sinologia. Pełną listę kierunków i wszystkie wskaźniki można znaleźć na stronie grupy studiów językowych.
Filolodzy rzadko kończą edukację na licencjacie. W rocznikach 2015–2024 od 73,4 do 79,3 proc. absolwentów miało po dyplomie doświadczenie dalszego studiowania. Najwyższy odsetek odnotowano w roczniku 2016, a w roczniku 2023 było to 75,4 proc.
Studia II stopnia ukończyła ponad połowa absolwentów z lat 2015–2022: od 50,8 proc. (rocznik 2021) do 57,8 proc. (rocznik 2016). Niższe wartości dla najnowszych roczników trzeba czytać ostrożnie – absolwenci z 2023 i 2024 r. często po prostu nie zdążyli jeszcze obronić magisterki.
Ryzyko bezrobocia w tej grupie jest niskie. W rocznikach 2015–2024 w pierwszym roku po dyplomie wynosiło od 2,0 do 3,9 proc. Wyraźnie gorzej było tylko w roczniku 2014 – 7,8 proc. W kolejnych latach po dyplomie wskaźnik mieścił się w przedziale 1,5–4,7 proc.
Ważne jest też porównanie z otoczeniem. Względny wskaźnik bezrobocia, który zestawia absolwentów ze średnią w powiecie zamieszkania, w pierwszym roku po dyplomie w żadnym roczniku nie przekroczył 0,66. Oznacza to, że absolwenci kierunków językowych byli bez pracy wyraźnie rzadziej, niż wynosi przeciętna w ich okolicy.
Średni czas od dyplomu do pierwszej pracy w rocznikach 2014–2022 wynosił od 12,37 do 16,22 miesiąca, a do pierwszej umowy o pracę – od 14,26 do 19,14 miesiąca. To sporo, ale duża część absolwentów w tym czasie po prostu dalej studiuje. Krótsze wartości dla roczników 2023 (9,58 mies.) i 2024 (3,29 mies.) wynikają z krótszego okresu obserwacji.
W pierwszym roku po dyplomie pracowała mniej więcej co druga osoba: od 42,9 proc. (rocznik 2016) do 53,8 proc. (rocznik 2014). Formy zatrudnienia wyglądały tak:
Najciekawiej wyglądają pensje. Średnie miesięczne wynagrodzenie ze wszystkich źródeł w pierwszym roku po dyplomie wynosiło w roczniku 2014 – 2101 zł, w roczniku 2019 – 2900 zł, a w roczniku 2023 – 3951 zł. W tym okresie spadek pojawił się tylko raz: rocznik 2018 zarabiał 2670 zł, minimalnie mniej niż rocznik 2017 (2681 zł). Kwota dla rocznika 2024 (3843 zł) dotyczy krótszej obserwacji, dlatego nie ma jej na wykresie.
Pensje wyraźnie rosną wraz ze stażem. Absolwenci z 2020 r. w pierwszym roku po dyplomie zarabiali średnio 2964 zł, a w piątym – 6806 zł. Przy umowie o pracę kwoty są wyższe: w tym samym roczniku było to 3471 zł w pierwszym roku i 7240 zł w piątym. Rocznik 2021 w czwartym roku po dyplomie osiągał średnio 6424 zł ze wszystkich źródeł.
Te kwoty warto zestawić ze względnym wskaźnikiem zarobków, który porównuje pensje absolwentów ze średnią w powiecie zamieszkania. W pierwszym roku po dyplomie wynosił on od 0,50 do 0,60 w rocznikach 2014–2023, czyli młodzi filolodzy zarabiali wyraźnie mniej, niż wynosi przeciętna w ich okolicy. Z czasem dystans się zmniejsza – w piątym roku wskaźnik sięgał już 0,78–0,87.
Języki dają więc stabilny, choć na początku niezbyt wysoko opłacany start – a czas i dalsza nauka wyraźnie poprawiają sytuację absolwentów. Źródło danych: Ekonomiczne Losy Absolwentów (ELA), MNiSW; opracowanie: kierunki-studiow.info.
5 pytań · minuta

