
Za studia stacjonarne na uczelni publicznej student zwykle nie płaci czesnego, ale to wcale nie znaczy, że nauka jest darmowa. Rachunek istnieje, tylko trafia do kogoś innego. Główny Urząd Statystyczny co roku liczy, ile średnio kosztuje uczelnię kształcenie jednej osoby, i porównuje uczelnie publiczne z niepublicznymi, a medyczne z artystycznymi. Różnice potrafią zaskoczyć nawet tych, którzy studiują od lat — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, ile kosztuje twoje miejsce na sali wykładowej.
Student rzadko widzi pełną cenę własnych studiów. Na uczelni publicznej, w trybie stacjonarnym, zwykle nie płaci za naukę nic, a na niepublicznej zna wysokość czesnego. Ani jedno, ani drugie nie mówi jednak, ile kształcenie naprawdę kosztuje. Taki rachunek co roku przygotowuje GUS w publikacji „Szkolnictwo wyższe i jego finanse”. Najnowsze wydanie, opublikowane 30 października 2025 r., opisuje uczelnie w roku akademickim 2024/25 oraz ich finanse w 2024 r.
Wskaźnik nazywa się kosztem jednostkowym kształcenia. Statystycy biorą wszystkie koszty kształcenia w uczelni i dzielą je przez liczbę tak zwanych studentów przeliczeniowych. Do kosztów trafiają koszty własne podstawowej działalności operacyjnej oraz pieniądze wydane z funduszu stypendialnego dla studentów i z własnego funduszu stypendialnego uczelni.
Studenci przeliczeniowi to sposób, żeby porównać ze sobą różne formy nauki. Zasada jest prosta:
W rachunku za 2024 r. wyszło w ten sposób 1 236 480 studentów przeliczeniowych.
Koszty kształcenia we wszystkich uczelniach objętych zestawieniem wyniosły w 2024 r. ok. 42,8 mld zł. Po podzieleniu przez liczbę studentów przeliczeniowych daje to średnio 34 621 zł na jednego studenta w ciągu roku. Według GUS to o 13,1% więcej niż rok wcześniej.
Średnia ukrywa jednak ogromne różnice. W uczelniach publicznych koszt jednostkowy w 2024 r. wyniósł 46 415 zł, a w niepublicznych 11 310 zł. Kształcenie jednego studenta w uczelni publicznej było więc ponad czterokrotnie droższe niż w prywatnej szkole wyższej.
Wśród uczelni publicznych GUS wyróżnia kilka typów, w zależności od tego, który minister je nadzoruje. Koszt jednostkowy w 2024 r. wyglądał tak:
Do „pozostałych” GUS zalicza szkoły nadzorowane przez ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę morską, obronę narodową oraz sprawy wewnętrzne i sprawiedliwość. Połączono je w jedną grupę, żeby nie dało się odczytać danych pojedynczych uczelni. Publikacja nie rozbija kosztów na pozycje, ale kierunek różnic łatwo zrozumieć: zajęcia w małych grupach, w laboratoriach, szpitalach czy pracowniach artystycznych wymagają więcej kadry i sprzętu niż wykład dla kilkuset osób.
Część odpowiedzi kryje się w samej metodzie. W rachunku za 2024 r. uczelnie niepubliczne miały 145 004 studentów stacjonarnych i aż 316 811 niestacjonarnych. Ci drudzy liczą się tylko jako 0,6 osoby, ale to wciąż duża grupa, na którą rozkładają się koszty. W uczelniach publicznych proporcje są odwrotne: studentów stacjonarnych jest tam 658 572, a niestacjonarnych 159 709.
Inne są też źródła pieniędzy. W 2024 r. uczelnie publiczne 71,8% przychodów z podstawowej działalności operacyjnej otrzymały jako subwencję na utrzymanie potencjału dydaktycznego i badawczego, czyli z budżetu państwa. W uczelniach niepublicznych 82,5% tych przychodów pochodziło z opłat za usługi edukacyjne, mówiąc prościej — głównie z kieszeni studentów.
Część kosztów kształcenia to pieniądze, które trafiają prosto do studentów i doktorantów, czyli wykorzystany fundusz stypendialny. W 2024 r. stanowił on średnio 4,4% kosztów kształcenia. W uczelniach publicznych było to 3,7%, a w niepublicznych 9,7%. Kwotowo stypendia nie muszą być tam wyższe — przy niskim koszcie jednostkowym po prostu mocniej ważą w całym rachunku.
Z tych liczb płynie kilka praktycznych wniosków. Bezpłatne studia nie są darmowe — ktoś za nie płaci, w uczelniach publicznych przede wszystkim państwo. Czesne w szkole niepublicznej też nie jest prostą miarą jakości ani kosztu, bo struktura studentów i kierunków bywa tam zupełnie inna. Warto o tym pamiętać, gdy rozmowa schodzi na to, czy studia „się opłacają” i kto powinien je finansować.
W 2024 r. kształcenie jednego studenta kosztowało polskie uczelnie średnio 34 621 zł, o 13,1% więcej niż rok wcześniej. W uczelniach publicznych koszt był ponad czterokrotnie wyższy niż w niepublicznych, a najdroższe okazały się uczelnie nadzorowane przez ministrów zdrowia i kultury oraz grupa pozostałych uczelni publicznych. Uczelnie publiczne żyją głównie z subwencji, niepubliczne — z opłat studentów.
Źródło: GUS, „Szkolnictwo wyższe i jego finanse w 2024 r.” (30.10.2025), tablice 13(61) i 14(62) oraz synteza publikacji, dane pobrane 13.10.2026; opracowanie własne.
5 pytań · minuta

